niedziela, 30 kwietnia 2017

Odcinek 99

Witajcie!
Rozpoczął się dłuuuugi weekend (jak dla mnie trwa aż do następnej niedzieli <3), nareszcie trochę oddechu, tak więc mogę zabrać się za kontynuowanie losów moich simów. Chociaż nie pogardziłabym jakimś słoneczkiem na zewnątrz, coby można było posiedzieć przy grillu lub nad jakąś wodą... A Wy jak spędzacie majówkę?
Tymczasem zapraszam do czytania oraz oglądania, co słychać u Jake'a i Tiffanie po ich ceremonii ślubnej ^^ Przypominam, że to ostatni taki "normalny" odcinek na tym blogu. Kolejny (setny!), tak jak zapowiadałam, będzie zawierał charakterystyki każdego mojego sima, a następnie opublikowane zostaną historie Rebeki i Elijah (kontynuacja), Pauli, Charlotte, Arminy, Lucasa, Claire (kolejność przypadkowa). Niestety, nie jestem w stanie podać Wam dokładnych dat publikacji tych odcinków, mimo iż bym bardzo chciała. Ale możecie mieć pewność, że gdy już przygotuję materiały (zdjęcia i opisy) to będę informować Was o tym na asku
Miłego czytania :)

Ps. Jakiś czas temu dostałam na asku pytanie, jak zrobić by niemowlaki/małe dzieci wyglądały inaczej i wtedy podałam pewien sposób, który wtedy jako jedyny znałam i używałam. Ale! Później znalazłam tutorial, jak zrobić to jeszcze lepiej. Znajduje się on tutaj. Autorka podaje dużo sposobów na zmodyfikowanie wyglądu małego dziecka przy pomocy modów, ja jednak korzystam tylko z punktu 7 (baby body). Mody podane w tym punkcie dają możliwość edytowania w CAS m.in. wysokości małego dziecka, długości nóżek, wielkości brzuszka. Pozwala to na uzyskanie widocznej różnicy między jednym małym dzieckiem, a drugim, zupełnie tak jakby faktycznie jedno było młodsze - sposób ten wykorzystałam do tego odcinka, co możecie zobaczyć po wyglądzie Eve i Rose :) W razie pytań zapraszam oczywiście na aska ^^. 

Od ślubu minęło już kilka tygodni. Lato w pełni, a ogródek Jake'a i Tiffanie zapełnił się różnorodnymi roślinkami.


Pamiętacie tajemniczą wiadomość od Tiff dla Jake'a, którą przekazała mu jeszcze przed ich ślubem? No właśnie  Tiffanie spodziewa się dziecka!


I bez przerwy ma ochotę na owoce
"Zjeść najpierw ananasa, a potem banany, czy najpierw banany, a dopiero potem ananasa?"


Jake oczywiście dba o swoją żonkę jak tylko może, a brzuszek jest bez przerwy głaskany <3 


"Tak się cieszę. Od kiedy tylko zobaczyłam córeczki Ethana i Poziomki, marzyłam aby też mieć takie maleństwo."


"Wiem, widziałem jak na nie patrzysz, Kochana. A wiesz co? Może sprawmy sobie niespodziankę i nie róbmy badania na płeć dziecka. Poczekajmy do rozwiązania."
"Podoba mi się ten pomysł!" 


Oboje uwielbiali przesiadywać letnie popołudnia na ławeczce przed swoim domem. Czas płynął im wtedy słodko i powoli.






Jake dał się namówić na oglądanie filmów dokumentalnych... o porodach. Chyba nie wie jeszcze w co się wpakował. 
"Wiesz, nigdy nie miałem okazji oglądać takich filmów. Ale poród to piękna sprawa, prawda?"
"Tak tak, kochanie. Tak."


"To na pewno ten film, Tiffanie?" - zaczął mieć wątpliwości, gdy kolejne sceny były pokazywane...
"Oczywiście"


"OMG, czy to... czy to...?!"
"Tak!" - Tiffanie ledwo powstrzymywała się od śmiechu, gdy Jake robił kosmiczne miny i komentował film. No cóż, przynajmniej będzie wcześniej przygotowany. ^^


"Pomijając to wszystko... i tak nie mogę się doczekać." - podsumował na koniec.


Nie obyło się również bez ciążowych humorków Tiff.
"Dlaczego zjadłeś moje lody? No dlaczego? Czy ja Tobie pozwoliłam? Dlaczego jesteś taki wredny? Taki okropny? Jak można zjadać bez pytania MOJE LODY?!"
Jake na szczęście rozumiał, że to przejściowe i starał się załagodzić takie sytuacje i jak najszybciej kończyć "kłótnie" 


Chociaż z drugiej strony uwielbiał się z nią delikatnie przekomarzać.
"A kto to śpi w południe?"
"Jake, przestań! Schowaj ten aparat!"


A dzieciątko w brzuszku rosło.




Czas zaprosić rodzinkę na ciążowego grilla 


"Jak to się stało? Jeszcze niedawno to ja miałam taki brzuszek! Jak to leci szybko..." - stwierdziła Poziomka.


Eve cieszyła się ogromnie, że niedługo będzie miała kolejnego towarzysza/towarzyszkę do zabawy ^^


W tym czasie Rose słodko spała na rękach u taty.


"Wygląda na to, że im więcej siwych włosów na mojej głowie, tym więcej wnucząt mi się rodzi!" - żartowała Rebekah.


"Ale co tam! Mogę mieć całą siwą głowę, byleby otaczała mnie gromadka brykających dzieciaczków moich dzieci!"


"I ona tak ciągle, wiesz, Ethan?"
"Lepiej się przyzwyczajaj, tatku."


Rodzinnie <3






Pewnie nie wiecie, ale Rose zaczyna stawiac pierwsze kroki!






Nareszcie słońce wyszło zza chmur. Można było jeszcze bardziej się zrelaksować.








"To kiedy będzie można wiedzieć, kto tam zamieszkuje?" - zapytała zainteresowana Rebekah.
"Już możemy. Ale chcemy mieć niespodziankę."


Te maluchy uwielbiają się bawić w ganianego ^^


Kolejne zdjęcia na pamiątkę<3 




To był długi, letni dzień. Słońce grzało prawie bez przerwy, więc kobitki postanowiły zorganizować sobie trochę ochłody ;D






A tuż obok wesoła przejażdżka Eve z tatą



Jak widać, ciąża służy Tiffanie 




Rodzinne spotkanie dobiegło końca, a na ścianie w sypialni Jake'a i Tiff zagościły nowe zdjęcia ^^


Miesiące mijały, brzuszek Tiffanie był już naprawdę widoczny.


Gołąbki<3


Rebekah postanowiła na krótki czas przed rozwiązaniem wprowadzić się do syna i synowej coby im trochę pomóc. Wiadomo - brzuszek ciążowy ograniczał Tiff, a Jake pracował. No i poród mógł zacząć się w teraz w każdej chwili, więc Tiffanie czuła się bezpieczniej mając ciągle kogoś przy sobie.


W końcu, Tiffanie któregoś dnia zaczęła odczuwać lekkie skurcze, więc Rebekah poleciła pojechać od razu do szpitala, by być już na miejscu, gdy "właściwa akcja" się zacznie. 




Jake zwolnił się wcześniej z pracy i przyjechał czym prędzej do swojej żonki. 
"Proszę odliczać czas pomiędzy kolejnymi skurczami. Gdy będą występowały już naprawdę często, proszę mnie zawołać."
"Ile to może potrwać?" - pytała lekko zestresowana już Tiff.


Położna wyjaśniła czego powinni się spodziewać i jak mniej więcej będzie wszystko wyglądało, a widząc miny młodych przyszłych rodziców, podsumowała na koniec:
"I naprawdę proszę się nie martwić. Gwarantujemy Państwu i dziecku należytą opiekę."




I faktycznie, po pewnym czasie skurcze nasiliły się... i to bardzo


"Co robić, co robić?!"
"Idź... po... POŁOŻNĄ!"


"A co z Tobą?!"
"IIIIIIDŹ!"


No i poszedł. Przyszła też Rebekah. Zaczęło się.






"Gratuluję... dziewczynki!"


Rebekah wniebowzięta, bo to już jej trzecia wnuczka, a Jake jak na razie przetwarza informacje... ;D


W końcu dotarło ^^ 


Tiffanie nareszcie może odpocząć, teraz już z maleństwem na rękach<3




Słowa są zbędne<3


Babcia również zapragnęła potrzymać maleństwo. Jake natomiast wykonuje już telefony do najbliższej rodziny, by powiadomić ich o radosnej nowinie ^^ 


"...Tak! Już jest! Jest tu z nami, to DZIEWCZYNKA!"


Rebekah przyglądając się tak małej, zauważyła coś.
"Ojej... widzieliście to?" Ona..."


"...ma mój kolor oczu!"
Było to dość wyjątkowe, jako że ani Jake nie miał tego koloru, ani tym bardziej Tiff. Czyli mała odziedziczyła gen prosto od babci ^^ (przechowany pewnie przez jej tatusia Jake'a ;D).


Minęło kilka dni. Fotografia z narodzin Anastazji zajmowała już swoje miejsce na półce w salonie.


Pokoik "na później" został urządzony specjalnie dla maleństwa ^^


Świeżo upieczeni rodzice nareszcie mogli cieszyć się pierwszymi chwilami ze swoją córeczką w ich własnym domu.


Słodkości<3




Kiedy mała spała, Jake i Tiffanie planowali skromne przyjęcie rodzinne. Chcieli by Eve i Rose poznały ich nowonarodzoną kuzyneczkę.


Podekscytowana planami Tiffanie w końcu zasnęła. Jake gładził ją po głowie i wsłuchiwał się w jej spokojny oddech. 


Jakiś czas później, jak Anastazja nieco podrosła, Ethan z rodziną uradowani przyszli w odwiedziny.




Poziomka, jak to kobieta, pierwsza "porwała" maleństwo do wytulenia. ^^


"Jest taka malutka! Jeszcze niedawno Rose taka była... Korzystaj Tiff, bo uwierz mi - one rosną tak szybko!"




Dziewczynki natomiast jak na razie korzystały z możliwości zabawy.


Ethan przejął Anastazję. 
"Kochany, pasują Ci takie maleństwa! Może..."
"Poziomko, spokojnie. Dopiero co Rose podrosła."
"Oj tam."


Jake i Tiff obserwowali ich z boku, śmiejąc się z ich przekomarzań. Wiedzieli, że Ethan i Poziomka niedawno mieli kryzys, więc widząc ich takich wesołych spadał im kamień z serca.


A Rose i Eve miały zabawę w najlepsze.






"Dziewczynki, usiądźcie spokojnie na kanapie. Zaraz przedstawię Wam Waszą kuzynkę, Anastazję." - zapowiedziała Tiff, a Eve i Rose posłuchały od razu. Nie mogły się doczekać, aby w końcu przjrzeć się bobasowi z bliska.






Eve, jako że była starsza, dostała Anastazję na rączki. Wpatrywała się w nią jak w obrazek. Rose natomiast na początku nie wiedziała do końca jak ma się zachować, więc przyglądała się tylko z daleka.


Ale po chwili ktoś zasugerował "daj dzidzi buziaczka" i Rose nachyliła się, by pocałować kuzynkę w jej małą główkę.<3


Później, Anastazja nieco się rozbudziła, więc posadzono ją na podłodze, gdzie dołączyły do niej jej starsze kuzynki.




Miały tyle frajdy<3






Rose i Eve tak spodobało się robienie zdjęć, że poprosiły o wyjście na podwórko i zrobienie im sesji ;D












Rodzinnych chwil ciągl dalszy








Ale nadszedł wieczór i trzeba było się zbierać. Goście poszli, a Jake zabrał Anastazję do kąpieli.




I już w piżamce łaskotki od tatusia.


Tymczasem Tiff korzysta z chwili relaksu dla siebie.


Przytulaski przed snem<3




BONUS
Eve ma chyba czasem dość swojej siostry xD


"Co? Zepsuty zlew? Nie.. to nie ja..." - tak tak, Tiffanie, udawaj dalej... myślisz, że nie widziałam? 


Nowa technika podgrzewania wody do mycia naczyń autorstwa Jake'a xD